Aracz

Members - Veterans
  • Content count

    1317
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

127 Good

2 Followers

About Aracz

  • Rank
    Major

Faction & Soldier

  • Faction
    United States
  • Soldier
    All types

Recent Profile Visitors

962 profile views
  1. Offtopowe pogawędki

    Zacytuję słowa klucze, które powiedzieli "Chronić granice Rzeszy", "Chronić naszych ludzi". W ogóle mówią to tak, jakby to Sowieci złamali pakt o nieagresji, a nie odwrotnie. Atak na ZSRR to była wojna ofensywna ze strony Niemiec. Jeśli ci panowie dołączyli do Wehrmachtu by chronić świat przed bolszewizmem, gdy Niemcy zaczęli przegrywać na froncie wschodnim, to szacunek (chociaż mówią o marszach przez Holandię). Ale w 1939 naziści nie walczyli z komunizmem, tylko nawet pomagali go rozszerzać Już nie mówiąc o tym, że podbijanie Francji by chronić ją przed Stalinem to już typowa propagandowa paplanina, by się usprawiedliwić Zresztą, dużo tutaj tej stronniczości. Wypowiadanie wojny Holanadi jest fuj, ale zaatakowanie jej bez słowa już jest w porządku? Jawna stronniczość, ale nie ma co się dziwić, bo tego, czego się wstydzą, nie będą ujawniać. W końcu, wtedy nie będzie można z nich na rzecz nagrania zrobić dumnych ludzi.
  2. Tanks too OVERPOWERED

    Have you ever read my whole post?
  3. Tanks too OVERPOWERED

    It's not true. No matter how good tanker you are, there always will be this one guy in motorcycle, who will search for you and destroy your tank with AT weapons, no matter how much time will he need. And I'm telling this as AT-Rambo and AT OP-38 Pancake pilot, not as a tanker. Sometimes, I'm joining ongoing battles, and can see on scorerboard players who are doing 40 kills without death by camping on their favourite spot with tanks, just to kill them dying maybe one or two times. It's low price for letting my team win. And if I would be in this battle from beginning, this tank would do nothing. And don't tell about sneaking. You can sneak to camping noob-tank, but good tank driver will always do something for his team, like fighting with enemy tanks. When you are fighting with other tanks, you can't avoid AT rambo, and even if you have someone on infantry who is protecting you... TTK to destroy tank with H3 is lower than to kill heavy set user with SMG/SA rifle/BA rifle (And STG for Wehrmacht). And this I'm telling as a tank destroyer driver. I'm fighting fair with enemy tanks, without even shooting at hostile infantry, just to be killed by unfair AT weapon. Game is messed up, because tanks are OP when there is noone who want to became AT rambo, and they became UP when there is even one guy who want to be AT rambo. But in actual state, we can't demand to buff or nerf tank or AT weapon, we have to balance them. And not only AT vs Tanks, but also Tanks vs Tanks and Tanks vs Infantry. In my opinion, first step is to lower damage of AT weapons, while decreasing accuracy of tanks, to make long-range caping harder. But then, balancing tank-to-tank is needed, because tanks which need to aim to weakspots would be destroyed in term of gameplay.
  4. Usunęli, bo nie było środków na prowadzenie drugiego, tak skomplikowanego projektu
  5. Offtopowe pogawędki

    Jakby na to nie patrzeć, kompromis jest obustronny
  6. Offtopowe pogawędki

    Dlatego w naszej sytuacji najlepszą opcją jest zacieśnianie współpracy z sojusznikami. Sami nie wystawimy wielkiej armii, dlatego najlepszą opcją jest, paradoksalnie do tego, czego chcielibyśmy, uzależnienie się od sojusznika. Zbudowanie struktur szybkiego przemieszczania się wojsk sojuszniczych, kontynuacja tego, co robimy od kilkunastu ładnych lat, czyli budowa armii która będzie wypełniaczem wojsk sojuszniczych. Moglibyśmy też wykorzystać potencjał WOTu do działań na styl zielonych ludzików, zbudować partyzantkę na tyłach wroga. Zrobić właśnie takie "Posłanie Soldiera" Przegrywali partyzantką, więc przemienili się w partię polityczną. Przeszli do kompromisu, a celem partyzantki chyba nie jest kompromis z wrogiem. Za to u nas partyzantka jeszcze gorzej przegrała, bo nie dość, że nie utworzyła poważnych struktur politycznych, to komuna tak bardzo ich zbeszcześciła, że postanowiła obalić się sama Zresztą, my duży potencjał partyzancki tracimy na podziałach w państwie, w przypadku okupacji, w kilka lat opór stawialiby tylko nieliczni, a kilkadziesiąt lat później, ci nieliczni zostaliby nazwani bandytami. WOT nadal ma struktury wojskowe i będzie dało się go rozbić. W ogóle przypuszczam, ze dzisiaj u nas partyzantka nawet nie chciałaby powstawać. Raczej wielkiej woli walki u nas nie ma, ci którzy są chętni teraz, w większości spierdolą jak zobaczą pierwszy karabin maszynowy albo poległego kolegę, a nie przeszkolimy nieskończonej ilości ludzi do walki przed wojną. Bliski wschód ma potencjał takiej walki, bo to fanatycy. W europie jest mniej chętnych do umierania, kiedy nie widać bezpośrednich korzyści.
  7. Offtopowe pogawędki

    Czy w takim wypadku, nie lepiej byłoby w ogóle wroga nie wpuszczać na swoje ziemie? Jeśli państwo nie jest okupowane, to oczywiście, ludzie giną w wyniku bomb, rakiet i ostrzału, ale nie są tak mordowani jak w państwie okupowanym. Jeśli nie masz wroga na swoich ziemiach, nie może on robić eksterminacji ludności. Chyba, że postanowi strzelić samobója zrzucając atom. Nastawianie się na partyzantkę jest, dla mnie, bardzo dołujące. Nie jestem z tych, którzy chcieliby uciekać z kraju w razie wojny, jednak na pewno nie chciałbym żyć w państwie okupowanym. Zazwyczaj wszyscy starają się odsunąć front jak najdalej od siebie, a my będziemy go specjalnie sprowadzać, by móc wykonywać swoją taktykę. No, świetnie. Do tych powyżej, ja mogę dodać jeszcze Werewolf,
  8. Offtopowe pogawędki

    To nie uczyni nas nietykalnymi, tylko w razie wojny zamiast walczyć wojskiem, będziemy walczyć jako cywile. Wiesz, jaka jest tego największa wada? Wojska walczą między sobą zgodnie z pewnymi zasadami, na przykład takimi, że za czyny wojska nie karze się ludności cywilnej. Za wybryki partyzantów natomiast, za jednego martwego okupanta będzie rozstrzeliwanych setka bezbronnych. Świetna idea. To, że będziemy odstraszający nic nie zmieni. Jesteśmy bramą, którą trzeba przejść walcząc między Wschodem i Zachodem.
  9. Offtopowe pogawędki

    Jesteś pewien? Już pomijając to, ja osobiście uważam, że powinniśmy walczyć tak, by nigdy nie musieć zostawać partyzantami. Partyzantka to nie jest dobra taktyka, tylko ostatnia linia obrony. Skupianie się na partyzantce to skazywanie setek tysięcy cywili na umieranie, wywózki i represje przez okupanta. W trakcie drugiej wojny światowej więcej cywili zginęło na skutek okupacji, niż skutków ubocznych działań wojennych. Nie mówiąc o tych ludziach, którzy byli mordowani przez okupanta po wojnie, bo partyzanci nie mogli nic zrobić.
  10. Offtopowe pogawędki

    Jak napisałem, ja w tym widzę tylko walkę polityczną. Wcześniejszy rząd wychwalał, że Caracale dobre, Europejskie i w ogóle. Dzisiaj krzyczą, że zakup Black Hawków to setki (albo tysiące? Chociaż ja nie wiem, czy w ogóle) dodatkowych miejsc pracy dla Polaków. Co do doktryny, ciężko o niej w ogóle dużo powiedzieć, bo wnioski możemy wyciągać tylko z tych działań, o których wiemy (jak patrząc na WOT możemy przewidywać, że planem będzie partyzantka ). Ja jednak obserwuję taką sytuację, że większe armie świata odchodzą od śmigłowców które mają być ciężkimi helikopterami do wszystkiego, albo nigdy w ogóle nie planowały czegoś takiego. W Armii USA Black Hawk nie ma takiego problemu, że nie mieści w sobie sprzętu, bo ma przewozić ludzi, a z ekwipunkiem pomogą Chinooki. Wiem, że to ma wady takie jak to, że potrzeba więcej części do serwisu, czy używa się większej ilości maszyn przy jednej operacji, ale z drugiej strony, można używać śmigłowca transportowego piechoty bez "odejmowania" sobie śmigłowca logistycznego. Już nie patrząc na takie oczywistości jak to, że nawet odrobinę lżejsza maszyna będzie mniej paliwożerna, a jednak dorzucając uniwersalności nie da się uniknąć dodatkowej wagi. Chociaż są też ciekawe, mniejsze Eurocoptery. Z dużo mniejszym udźwigiem i rozmiarami, ale nadal dość uniwersalne (porównywalne chociażby do naszego PZL W-3 Sokoła). Nie przeniesie to bardzo dużo sprzętu, ale do ratownictwa i transportu żołnierzy sprawdza się wręcz idealnie. Potencjał takiego rozwiązania dostrzegli Chińczycy, którzy do logistyki i transportu większej ilości żołnierzy używają sprzętu zdecydowanie bardziej pojemnego od nam proponowanych maszyn do wszystkiego. No ale cóż, to takie moje zdanie. Prawda jest taka, że najprawdopodobniej przez kilkadziesiąt najbliższych lat nawet nie będziemy mieli okazji sprawdzić pełnego potencjału nowych śmigłowców i nie ważne, jak się naprodukujemy sprzed komputera, nie dowiemy się, jak jest jednak lepiej.
  11. Offtopowe pogawędki

    Właśnie problem jest w tym, że Caracale to są takie małe mutanty, które próbują być za razem śmigłowcami ratownictwa i logistyki, jak i śmigłowcami pola walki, i morskimi (z jednej strony mają mieć jak największą pojemność, z drugiej, jak najniższą masę i wymiary, można to porównać patrząc na na przykład wspomniane przez Ciebie AW-101). Skończyło się na tym, że poszły do państw które nie mogą sobie pozwolić na większe siły powietrzne i nie mają ogromnych wymagań, więc lepsze są dla nich maszyny które zrobią wszystko, bo głównym ich celem jest w ogóle to zroobić. Osobiście uważam, że największym problemem przetargu były właśnie jego założenia i wymagania. To, że do wyboru pozostały nam EC725 i te S-70i wskazuje na to, że gdzieś musiał być jakiś błąd. Z czego Eurocopter wykazuje ogólnie lepsze walory użytkowania patrząc na wymogi, a Black Hawk jest ponoć łatwiejszy i tańszy w utrzymaniu. Obydwa są na pewno lepszymi śmigłowcami niż Mi-8 i Mi-17, ale czy my tego na prawdę potrzebujemy? Czy wojskowi przyjmują w ogóle dobrą doktrynę? Ja niezależnie od wyboru, czy Eurocopter czy Black Hawk, widzę tutaj bardziej walkę polityczną, może nawet dla publiki. Co wybierzemy, obcą, europejską firmę, czy wsparcie naszej gospodarki? Mi pytanie nasuwa się jedno, dlaczego nie wesprzemy Wojska Polskiego konkretami, a nie wydziwieniami?
  12. Offtopowe pogawędki

    Dodaj jeszcze medivac i transport sprzętu. Nie mówię, że to nie wypali, ale w wielu sytuacjach są alternatywy zwyczajnie lepsze. Mi-24 świetnie sprawdza się w roli nadanego mu przydomku "latającego bewupa", ale do przerzutu sprzętu, czy szybkiego rozmieszczania żołnierzy są maszyny zdecydowanie lepsze (albo o lepszej ładowności, lub o mniejszej wadze co przenosi się na większą ekonomię, bo nie muszą przenosić dodatkowego sprzętu). Też jak pisałem, w przypadku sytuacji kryzysowych, w trakcie wielkiego konfliktu, na pewno i Caracale, i Hindy będą używane jako samoloty transportowe, ale dzisiaj nie mamy takiego problemu. Śmigłowce transportowe nie zostaną nagle uziemione przez ataki na lotniska, więc nie musimy marnować środków na wykorzystywanie mniej opłacalnego w eksploatacji tych konkretnych działań sprzętu. Jeszcze kompletnie nie rozumiem wizji tego, że Polska miała zakupić śmigłowiec zarówno uniwersalny, jak i odpowiedni dla sił specjalnych. Zbyt szerokie kryteria doprowadzają do tego, że ciężko w ogól coś znaleźć, a weź teraz znajdź coś dobrego. Ja już bym chyba stawiał na tę radziecką konstrukcję, bo i tak ją eksploatujemy. Bydle bo bydle, ale dla specjalsów pasuje tak samo, jak Caracal. Jednak i tak trzeba dostrzec, że Blackahwk nieładnie się zestarzał. Nie licząc dostępności części, nie ma do zaoferowania wiele więcej, niż Caracal. Ma tylko dwie konkretne zalety, jest lżejszy i podobno mniej pali. Słyszałem gdzieś plotki o tym, że jest mniejszy od Caracala, ale to akurat gówno prawda, bo jest nawet odrobinę większy. Powinniśmy się najpierw w ogóle zastanowić, czy potrzebujemy w ogóle nowych śmigłowców i czy będziemy w stanie eksploatować je przy odpowiednich kosztach, bez ich niepotrzebnego zwiększania.
  13. Offtopowe pogawędki

    Ciekawe, czy z WOTu nie zrobi nam się kiedyś takie małe SS Siły zbrojne partii politycznej, na początku biedne, później z priorytetem na nowe karabiny i mundury, może być ciekawie.
  14. Offtopowe pogawędki

    Caracale są sukcesywnie utylizowane. W służbie jest ich chyba łącznie 12 (na 84 śmigłowców transportowych łącznie w ichsiejszych siłach powietrznych). Jest to śmigłowiec tak uniwersalny, że do niczego nie jest idealny. Jest za ciężki na śmigłowiec do transportu żołnierzy, a z drugiej strony ma zbyt małe wymiary by dobrze sprawować się jako śmigłowiec transportowy. Ponoć ma dwa dobre zastosowania, jako śmigłowiec dowodzenia, wyposażony w sprzęt komunikacyjny i radar, lub jako śmigłowiec morski, do wykrywania łodzi podwodnych, bo akurat taki sprzęt pasuje do tego, by do niego załadować (chociaż podobno nie przeprowadzano z nim testów nad wodą, więc ciężko określić jego skuteczność w takich zadaniach). Wszystkie inne jego zastosowania są zwyczajnie nieekonomiczne. To tak, jakbyś próbował zrobić z Mi-24 śmigłowiec uniwersalny. Caracala da się użyć do transportu żołnierzy, sprzętu, do ewakuacji rannych, to prostych misji bojowych, ale w każdym przypadku i tak go trzeba do nich dostosowywać. W każdej sytuacji znajdzie się inny śmigłowiec, który będzie tańszy w utrzymaniu i wykona te zadania nawet lepiej. Nie uważam, że jest to gówniany helikopter, ale porównując cenę utrzymania do jego wartości, to zwyczajnie się nie opłaca. W sytuacji pełnego konfliktu, na pewno te maszyny wrócą do użycia, bo to jednak twarda maszyna, która po przyprowadzeniu żołnierzy będzie mogła jakoś wspierać ich w boju (właśnie na styl Mi-24, wydaje mi się, że to rozwinięcie tej myśli technicznej przy lżejszej wadze), ale w przypadku zastosowań w dzisiejszych realiach, nie zdarzają się sytuację, w których nie ma dostępu do wyspecjalizowanych maszyn i jedna musi spełniać te role. Szczególnie, że jak wspomniałem, ta maszyna jest dostosowana do spełniania jeszcze innych zadań, co ją trochę "upośledza". Zastanawiam się, czy dużego wpływu na cenę utrzymania Caracala nie ma to, że każdy może być w innej specyfikacji. Nie jest ich wiele, części nie produkuje się na zapas, a jeśli jeszcze się od siebie różnią, to nie dziwne skąd pochodzą te koszty.
  15. Żołd.... Wiem ile razy bylo to "wałkowane'

    Musisz być zrespiony na mapie, by naliczało żołd. To nie nalicza pieniędzy za czas spędzony na oknie wybierania spawnu. No a pozostawienie postaci gdziekolwiek na mapie nie jest w tej grze niczym pewnym, a to jakiś czołg nie trafi w swój cel i HE poleci na ciebie, a to bomba z samolotu, przypadkowy strzał bronią palną, czy natrafi na Ciebie ktoś inny szukający sposobu na zarobek bez własnej pracy. Podobno jak gracz długo się nie porusza to też wyłącza mu zarabianie żołdu, ale to już może być tylko lekko nagłośniona plotka. Ten system musiałby wykrywać też ruchy myszką, by nie wyłączać zarobki większości snajperów Chociaż nie wykluczam, może działa, jeszcze chyba nikt nie testował.